wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział 5

  ~Jeśli przeczytałaś/eś zostaw komentarz~


Ciemność rozpełzała się po niebie, pochłaniając blade promienie światła wystrzelające znad horyzontu. Biegłam cały czas przed siebie, starając się omijać drzewa. Gałęzie w bolesny sposób otulały moją twarz, rozcinając mi policzki. Nogi aż pulsowały od nieustannego biegu, a płuca ledwo umiały zaczerpnąć powierza. Przed oczami widniał mi obraz z korytarza. Na jego wspomnienie nowe łzy wydostawały się z oczu, mocząc niewielkie rany. Nie widziałam gdzie biegnę przez słoną ciecz zasłaniającą mi widok. Moja noga wplątała się w jakieś zarośla i runęłam na ziemię. W niektórych miejscach powstały zadrapania. Ostry, śliski kamień przebił się przez moją skórę na brzuchu zostawiając otwartą, krwawiącą ranę. Grymas bólu wdarł się na moją twarz, wykrzywiając ją. Moja koszulka przybrała szkarłatny kolor. Przycisnęłam rękę do rany i pomału starałam się podnieść. Po kilku nieudanych próba stanęłam krzywo i kulejąc ruszyłam dalej. Z każdym kolejnym krokiem bardziej kręciło mi się w głowie, byłam coraz bardziej zmęczona i trudniej było mi złapać oddech. Znów opadłam na ziemię. Plecy oparłam o pień drzewa. Oddychałam ciężko. Spojrzałam w dół na moją rękę. Odsunęłam ją i dźwignęłam delikatnie koszulkę. Podłużna i głęboka wnęka ozdabiała mój brzuch. Krew nieustannie z niej kapała. Zasłoniłam ją szybko nie mogą już dłużej na to patrzeć, nie powstrzymując odruchu wymiotnego. Głowę oparłam o korę. Po czole i plecach spływały mi kropelki potu. Przymknęłam oczy starając się odpocząć.

*

Obudziłam się z szybkim tętnem i sercem bijącym się o płuca. Rozejrzałam się dookoła. Nie mogłam za dużo dostrzec przez ciemność panującą wokół mnie. Skrzywiłam się, gdy starałam się podnieść. Opadłam z powrotem na miejsce, podnosząc koszulka, która już nadawała się do wyrzucenia. Rana nie przestała krwawić. Nie miałam sił by się podnieść, więc siedziałam i nasłuchiwałam. Panowała cisza, nie wliczając w to mojego oddechu. Na niebie świecił księżyc w pełni, dając nikłe światło. Korony drzew niespokojnie ruszały się przez delikatny wiatr, który przyjemnie osuszał moje czoło z potu. Ciszę podarł na strzępy krzyk. Odruchowo przycisnęłam dłonie do skroni, ale zorientowałam się, że ten dźwięk nie pochodził z mojej głowy, a z otoczenie. Usilnie starałam się coś wypatrzeć. Kolejny krzyk był połączony z warczenie i skowytem. Strach zaczął budować się we mnie. Zacisnęłam mocno zęby i wstałam o ostatkach sił. Każdy krok kosztował mnie wiele. Podpierałam się drzew, a źródło dźwięków było coraz bliżej. Wyjrzałam zza pnia i zamarłam. Oddech uwiązł mi w płucach, a w gardle powstało nieprzyjemna gula. Przede mną odgrywała się scena, która odkopała wspomnienia z najdalszej części podświadomości i brutalnie ukazała mi ją.

~*~

Drwiny wpełzały do moich uszu i skutecznie wbijało pazury do mojej pamięci, aby utrzymać się tam jak najdłużej. Moja głowa była nisko spuszczona, a książki przytulałam do klatki piersiowej, jakby od tego miało zależeć moje życie. Szłam szybkim krokiem przed korytarz starając się ignorować ludzi wokół mnie. Moim celem było wyjście z tej przeklętej szkoły. Już prawie byłam na zewnątrz, gdy ktoś podłożył mi nogę i upadłam, uderzając ciałem o beton. Róg drzwi przeciął mój policzek. Krew mieszała się z łzami i spływała po twarzy. Jak najszybciej wstałam i pobiegłam przed siebie. Znalazłam się w jakiejś starej części parku. Przechodziłam obok wierzby, gdy ktoś nagle pociągnął za moje ramię. Zakrztusiłam się powietrzem i już miałam wydać z siebie dźwięk, gdy zasłonił mi usta dłonią.
-Radzę ci być cicho.- wyszeptał mi do ucha, a po plecach przeszły mnie dreszcze.
Bałam się. Chciałam wołać o pomoc, uwolnić się jakoś. Niestety byłam zdana na porywacza. Zaciągnął mnie do jakieś szopy i rzucił na stare siano. Przywiązał wszystkie moje kończyny do drewnianej kolumny, przytrzymującej dach tej ruiny. Na chwile znikł z mojego pola widzenia, ale niestety pojawił się z czymś błyszczącym w ręce. Moje serce biło w takim tempie, że bałam się, czy nie wyskoczy mi z piersi.
-Zostaw mnie...Proszę...Zostaw.- cicho łkałam.
Podchodził do mnie powoli i zwinnie. Dwoma palcami dźwignął mój podbródek, zmuszając mnie był popatrzyła na niego. W jego oczach szalał czysty obłęd, a twarz była pokryta bliznami. Podniósł nóż i bez żadnych skrupułów zdarł moją koszulkę. Ostrym narzędziem nacinał mój bok wolno i boleśnie. Krzyczałam i wiłam się z bólu. On nie przejmował się tym. Dalej kaleczył moją skórę. Mój bok, brzuch i obojczyk obficie krwawiły. Obraz zamazywał mi się tracąc ostrość. Pozostał tylko ból.


~*~

Strach zastąpiła złość i furia. Na mchu leżała kobieta, a nad nią stał mężczyzna- bił ją. Rzucał w nią kamieniami, patykami oraz szkłem. Słyszałam jak on krzyczał na nią, wyzywał, a ona kuliła się przed nim i traciła siły. Nie mogłam tak stać i patrzeć na to spokojnie. Zrobiłam niepewny krok w ich stronę. Poczułam lodowaty dotyk na skórze. Zaciągnęłam się powietrzem, w tym samym czasie powoli obracając się w tył. Zobaczyłam tylko kawałek czarnego, snującego się cienia. Następnie poczułam lekki ból ciała, cichy krzyk. Znów traciłam nad sobą kontrolę, ale ten raz różnił się od tego w stołówce. Tym razem miałam jakąś małą kontrolę nad ciałem, ale mój umysł należał do mnie. Czy ON ze mną współpracuje? Ból odszedł, a w zamian przyszedł chłód. Czułam się silniejsza, odważniejsza i niepokonana. Chwilowo taka byłam. Podbiegłam do mężczyzny. Mrok kierował moimi ruchami. Rzuciłam się mu na plecy i szybki oraz mocnym ruchem skręciłam mu kark.


Przepraszam, że tak późno, że jest krótki, że jest mało dialogów i w ogóle. Ale robi się coraz straszniej. Akcja powoli się rozkręca. Następny rozdział powinien pojawić się po niedzieli.
KAŻDY KOMENTARZ TO MOTYWACJA DLA MNIE I SZYBCIEJ DODANY ROZDZIAŁ! :)

7 komentarzy:

  1. Może i krótki, ale napewno dłuższy od moich. Już pisałam ci to dzisiaj parę razy, ale napiszę jeszcze rqz raz. Jesteś kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj! Może szukasz jedynego, niepowtarzalnego nagłówka dla swojego bloga? Jeśli tak, to serdecznie zapraszam na http://wilcze-naglowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Coraz straszniej... I like it! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pytanie mozesz przeczytac i jak c sie spodoba udostemnic http://tyijanazawsze.blogspot.co.uk/2014/02/prolog.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero znalazłam tego bloga i muszę Ci powiedzieć, że będę czytać dalej.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisz pisz! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy następny rozdział????? Błagam dodaj coś szybko ;-) weny:-*

    OdpowiedzUsuń