wtorek, 10 grudnia 2013

Rozdział 1

     Wiatr rozwiewał moje włosy. Moje policzki tonęły w łzach. Stałam za grupą ludzi, którzy tak jak ja opłakiwali trzy osoby. Już minęły trzy dni od tego nieszczęśliwego wypadku, a ja wciąż nie mogłam się z tym pogodzić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wszyscy uważali to zajście za moją winę. „Mogłaś ich zatrzymać”, „Miałaś jechać z nimi, a ty zostawiłaś ich”, „Ty mogłaś umrzeć. To ty zasługiwałaś na śmierć, nie oni”- było coraz więcej oskarżeń wobec mnie. A przecież to nie była moja wina. Prawda?
     Wszyscy zebrali się wokół trzech trumien. Ja została zepchnięta na sam koniec. Ciekawe, czy mnie też by tak opłakiwali? Oczywiście wiedziałam jaka jest odpowiedz. Teraz po tym całym wypadku wszyscy wyparli się mnie, tak jakbym była jakimś kundlem, który plącze się pod nogami.
  - Przykro mi z powodu straty.- z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos mężczyzny, który nagle pojawił się obok mnie. Był on wysoki. Miał ubrany długi, czarny płaszcz. Twarz starał się zakryć szalem, lecz oczy dalej można było zobaczyć. Spojrzałam w nie, a potem czułam jak tonę. Głos kapłana słyszałam jak przez wodę. Nogi miałam jak z waty, w głowie miałam dziwne echo, a w gardle ogromną gulę. Nagle ból przeszedł przez moją głowę. Zamknęłam oczy i przyłożyłam dłoń do skroni. Czułam jak odpływam. Nic nie słyszałam, ale zmieniło się to po chwili. W mojej głowie rozdarł się przerażający krzyk. Rozglądałam się dookoła, lecz wszyscy stali tak samo. Nawet najmniejszego drgnięcia. Kolejny krzyk przyprawił mnie o ciarki w dole kręgosłupa. Po chwili usłyszałam jęczenie, tak jakby błaganie. Dalej nikt nie zwracał uwagi na te okropne dźwięki. Może tylko ja je słyszę...? Ale jak to było możliwe? Mój wzrok znów powędrował do tajemniczego mężczyzny. Jego szal już nie otulał twarzy, więc mogłam dokładniej mu się przyjrzeć. Miał dwudniowy zarost, delikatny zarys szczęki i duże cienie pod oczami. Przypominał mi trochę... mnie. Na jego ustach zamajaczył uśmiech, a jego oczy wręcz płonęły czernią. Kolejny krzyk... Nie mogłam już tego wytrzymywać. Kolejny krzyk... Moja głowa pulsowała. Kolejny krzyk... Upadłam na kolana nie mogą już na nich ustać.
  - Isla... Nie ufaj nikomu... - teraz zamiast krzyku, zadźwięczały delikatne słowa jak jedwab.- Nie ufaj...- teraz głos wydał mi się bardziej znajomy, choć prawie nigdy nie słyszałam tego tonu.
  - Mama?- spytałam również szeptem, lecz nie usłyszałam już odpowiedzi. To był głos mojej mamy. Byłam tego pewna. Po moich policzkach znów polały się łzy. Uniosłam głowę do góry, w niebo. Było szare, a w niektórych miejscach unosiły się czarne chmury. Spojrzałam w miejsce, gdzie stał mężczyzna. Nie było już go. Znikł.
*

      Pakowałam ostatnie rzeczy do dużej torby. Jeszcze dziś miałam zamieszkać w sierocińcu. Żaden członek rodziny nie chciał wziąć mnie pod swoją opiekę. Tak, więc musiałam przenieść się do tego okropnego miejsca. Ubrania miałam spakowane, tak samo jak kosmetyczkę. Przyglądałam się fotografii w ramce. Na zdjęciu byłam ja, moi rodzice i brat. To były czasy, gdy jeszcze byłam na równo z bratem. Brakowało mi tamtych chwil, ale wiedziałam, że one już nie nadejdą, a ja muszę się z tym pogodzić i żyć dalej. Spakowałam zdjęcie rodzinne i wzięłam do ręki kolejne zdjęcie. Byłam na nim ja i Anabell.
      Tak strasznie mi jej brakowało. Zastanawiałam się gdzie może być. Policja ustaliła, że nie została ona uprowadzona. Ale tak naprawdę, żadnej gwarancji na to nie miałam. Najgorsza była myśl, że ona przecież może już nie żyć. Może leżeć w jakiś rowie lub wisi, powieszona na jakieś gałęzi. Ta świadomość była najgorsza. Gdybym ją też straciła, nie poradziłabym sobie. Załamałabym się.
      Z westchnieniem schowałam również i tę fotografię. W tym momencie zadzwonił dzwonek. Chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach na dół. Otworzyłam drzwi, a w progu stało młode małżeństwo. Wymusiłam uśmiech i zrobiłam miejsce by mogli wejść do środka.
  - A, więc kiedy wyjeżdżasz?- spytała uprzejmym tonem kobieta.
  - Za chwilę powianiem po mnie przyjechać ktoś z opieki.- oboje skinęli głowami. -Umm... wszystkie osobiste rzeczy z domu są wyniesione. A, tu są klucze.- podałam im trzy klucze do domu. Musiałam go sprzedać, żeby mieć choć trochę pieniędzy. Całe zarobki i oszczędności rodziców zabrali dziadkowie, a większą część pieniędzy ze sprzedaży domu, zabiera brat mojej mamy, więc mi zostaje niewiele.
  - Dziękujemy.- uśmiechnął się do mnie tym razem mężczyzna.
Po chwili usłyszeliśmy kolejne dzwonienie. Tym razem to była mężczyzna w średnim wieku, miał może jakieś czterdzieści lat.
  - Przyjechałem tutaj po Isle Nomed.- skinął głową na powitanie.
  - Czyli na mnie już czas. - powiedziałam cicho.
Wzięłam swoją torbę i wyszłam przed drzwi.
  -Do widzenia, państwu. - pożegnałam się jeszcze z małżeństwem.
  -Do widzenia. - odpowiedzieli razem.
Podałam mój bagaż mężczyźnie. Wpakował go do bagażnika samochodu po czym w usiadł obok mnie na miejscy kierowcy. Odpalił silnik, a ja ostatni raz spojrzałam na mój dom. Będę za tobą tęsknić. Za nim jeszcze odjechaliśmy, zauważyłam postać stojąca w ogródku. Miała czarny płaszcz i szalik. To był on...

______________________________________________________________________________
 Oto i pierwszy rozdział! Trochę nudny i krótki mi wyszedł ,a le myślę, że mi wybaczycie. Kolejny na pewno będzie dłuższy i może nawet trochę... romantyczny? Sama nie wiem. Zobaczy się jeszcze. Mam nadzieję, że ktoś to czyta i podoba mu się to. Jeśli coś wam się nie podoba lub przeszkadza to zgłaszajcie to do mnie przez komentarz lub wejdźcie do "kontakt". Każdy komentarz sprawi mi niezwykłą radość i będę mieć świadomość, że nie robię czegoś na marne. Tak, więc kolejny rozdział pojawi się może w... piątek. Lub sobotę. Teraz trochę poczekacie. To do następnego! Pa ♥

5 komentarzy:

  1. Określe to jednym słowem ...ZAJEBISTE...pisz dalej i nie przestawaj c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Natalia ma rację, to jest ZAJEBISTE

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiste, nie wiedziałam, że masz taki talent. ;')
    Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałaś bo nie mam talentu :P
      Też Cię kocham ♥

      Usuń
  4. Super narazie przeczytałam 1 i tylko znajde znajde czas czytam dalek kocham cie domi<3

    OdpowiedzUsuń